Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rezerwat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rezerwat. Pokaż wszystkie posty
Rezerwat Mechelińskie Łąki to miejsce, które wymyka się prostym skojarzeniom z nadmorską plażą. Zamiast straganów i gwaru znanego z kurortów na odcinku między Mechelinkami a Rewą znajdziemy rozległe, pełne słonolubnych roślin wydmy , a za nimi dzikie łąki, płytkie wody Zatoki Puckiej i przestrzeń, w której natura wyraźnie gra pierwsze skrzypce . Szczególne wrażenie robi tutejsza plaża - surowa, szeroka, miejscami niemal pusta, której skraj porastają kępy mikołajka nadmorskiego . Te stalowoniebieskie rośliny nadają jej niemal stepowego charakteru i sprawiają, że bardziej przypomina smagane wiatrem dzikie pustkowia niż klasyczne nadbałtyckie kąpielisko. To przestrzeń do spokojnego spaceru, obserwacji ptaków i uważnego patrzenia na detale , które łatwo przeoczyć gdzie indziej.
Stawy raszyńskie świetnie nadają się na dziką wycieczkę . To dzikie i powracające do natury miejsce znajduje się bardzo blisko centrum Warszawy. Pełno tu uroczysk i ciemnych zakamarków . Jednocześnie otwarta przestrzeń stawów o ogromnej powierzchni jest przystanią lub domem dla wielu ptaków. My widzieliśmy liczne czaple białe . Aż dziw, że tak wspaniałe miejsce czeka tak blisko centrum.
Opuszczona leśniczówka Kampinoskiego Parku Narodowego w gminie Leoncin od dawna żyła własnym życiem przy leśnym szlaku, stała się jednak modnym celem wędrówek, zwłaszcza związanego z porzuconymi obiektami urbexu , po premierze filmu " W lesie dziś nie zaśnie nikt " z Julią Wieniawą w 2020 roku. Abstrahując od fabuły, gry aktorskiej i zdjęć, które nie wszystkim przypadły do gustu, samo zwiedzanie drewnianej chałupy, dawnej leśnej strażnicy , która stała się tłem polskiego horroru , może być bardziej emocjonujące niż oglądanie przez płot takiego samego opuszczonego domostwa bez filmowej historii. Zresztą, jak się później okazało, kręcono tu także zdjęcia do innego thrillera - serialu "Szadź" z Maciejem Stuhrem . A to nie koniec.
Rezerwat Morysin skusił zapowiedzią tajemniczej wędrówki przez dziki ogród , który miał być wytchnieniem i romantyczną rozrywką dla mieszkańców i gości sąsiednigo pałacu w Wilanowie . I rzeczywiście tak było, dróżki i wąskie ścieżynki prowadzą dziś przez dziki las pełen wykrotów i powalonych omszałych pni. Wśród nich - opuszczone ruiny . Jest jak w baśni braci Grimm .
Żubry to nasze najcenniejsze dobro, przekonują naukowcy. Król lasu, największy ssak żyjący w naszym kraju, największy ssak Europy wymarł w naszym kraju, a na świecie był na skraju wyginięcia, bo antenaci nie mogli powstrzymać się od polowania. Może i kotlet z żubra może być smaczny, ale przecież nie o nakarmienie głodnych żołądków szło, lecz o udział w królewskiej schedzie, dobrach z lasów korony, o trofea, łby - które jednak nie grzeszą okazałością, gdy już wiszą na ścianie, o skóry, by podkreślać znamienitość domostw. Na to wszystko, na to rozpasanie, na ten brak umiaru i pospolitą żądzę posiadania, chciwość żubrów w końcu tego dzikiego bydła nie wystarczyło. Dlatego z tak wielkim zaciekawieniem zwiedzamy wszelkie żubrze zagrody.
Skansen w Granicy na skraju Puszczy Kampinoskiej , to miejsce, które darzymy wielkim sentymentem. Kiedyś przyjeżdżaliśmy tu bardzo często. Jeszcze w okolicach 2010 roku otoczenie napawało smutkiem. Widać było, że Kampinoski Park Narodowy , który nie ma dochodów z biletów, jak to się dzieje w Tatrach, nie ma pieniędzy na właściwe utrzymanie starych chałup. Z dachów zsuwała się strzecha , dziury były doraźnie zatykane folią przyciśniętą żerdziami. Na ten przykry widok czuło się smutek.
Kaplica leśników w Granicy na skraju Puszczy Kampinoskiej wybudowana została jako wotum za odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku . Z reguły wisi na niej biało-czerwona flaga. Tradycyjnie sygnaturka wzywała mieszkańców osady na nabożeństwa, głównie majowe. Zbierano się tutaj na takich wspólnych modlitwach także w czasie okupacji niemieckiej .
Na północnym krańcu wydmy Łużowa Góra w Kampinoskim Parku Narodowym komunistyczne władze wybudowały tajne podziemne dowództwo Układu Warszawskiego . Miało ono pełnić rolę zapasowego centrum zarządzania wojskami demoludów w przypadku wojny atomowej . Ministerstwo Leśnictwa PRL przekazało 11 hektarów gruntów leśnych na wydmach 12 kwietnia 1962 roku. Rozpoczęła się budowa, w ogromnym leju wykopanym w piachu powstały obiekty podziemne sięgające trzech kondygnacji poniżej poziomu gruntu. Budowa trwała do lat 80. ubiegłego stulecia.
Wracaliśmy właśnie z Wrzosowiska Mostówka i - co tu dużo mówić - byliśmy trochę markotni. Chyba suche i upalne lato spowodowało, że wrzosy tamtego roku nie wybarwiły się, jak należy. Gdzieniegdzie w cieniu można było znaleźć liliową kępkę , ale reszta to były pola zszarzałej, mysiej wręcz barwy, której widok był raczej smutny i kierował myśli w stronę nielitościwej natury, która za nic ma potencjalne piękno tych, przetykanych żywozielonymi plastrami gęsto tkanej mącznicy lekarskiej, pól pospolitego wrzosu , od których powinien przecież bić liliowy poblask. A nie bił. Druga sprawa, że ostatnimi czasy wrzosowisko Mostówka stało się hitem internetu i teraz każdy chce tu dojechać.
Rezerwat niedźwiedzi brunatnych Kuterevo to doskonały sposób na przerwę w podróży do Dalmacji . Mieści się tam schronisko dla drapieżników , w którym warto się zatrzymać, jadąc na wybrzeże Dalmacji w Chorwacji . Kiedy my jechaliśmy do Bear Sanctuary Kuterevo, trzeba było jechać objazdami, bo główna droga była w remoncie. Jechaliśmy wąskimi asfaltowymi dróżkami. Co zrobić, kiedy zdarzy się mijanka, z przeciwka jedzie traktor, a miejsca jest na jedno wąskie auto ? Można się wystraszyć i spanikować.
Rezerwat Bór na Czerwonem to ukryty skarb, do którego trudno trafić ze względu na to, że w pobliżu Tatr , Pienin i Gorców blask takich miejsc nieco niknie. Ale nam się udało. Las, przez który szliśmy, mógłby się spokojnie stać planem filmów " Władca Pierścieni " lub " Hobbit ". Przepiękne miejsce, gdzie przyroda ujawnia swój cichy majestat. Rezerwat Bór na Czerwonem , dziki, pierwotny krajobraz .
Jeziorko Czerniakowskie to rezerwat przyrody niedaleko ścisłego centrum Warszawy w dzielnicy Mokotów. Miejscami całkowicie dzika okolica świetna na bardzo długi spacer. Rezerwat został powołany w 1987 roku, obejmuje starorzecze Wisły z terenami przyległymi. Powierzchnia Jeziora Czerniakowskiego to 19,5 hektara, co oznacza, że jest to największy naturalny zbiornik w stolicy. Występuje tu ok. 60 gatunków ptaków, w tym 49 objętych całkowitą ochroną gatunkową. W wodzie mieszka 67 gatunków bezkręgowców. A na brzegu południowym jest piaszczysta plaża Jeziorko Czerniakowskie i kąpielisko.












