Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapliczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapliczka. Pokaż wszystkie posty
Krzyże takie, jak ten, zazwyczaj coś oznaczają, jakąś historię, czyjeś nieszczęście, jest w nich jakieś dramatyczne niedopowiedzenie, które cichutko dźwięczy uporczywie w głowie, jak niesformułowana intuicja . I tak jest z tym Chrystusem , który ni stąd ni zowąd ozdobił kilkadziesiąt lat temu urokliwą sosnę za potokiem Bębeńskim .
To jeden z tych zabytków, które mijamy codziennie nie zwracając na nie uwagi . Ot kapliczka przydrożna , anonimowa. Coś "w tle". A jednak ma swoją historię i wiele przeszła. W dodatku to ponoć bezwzględnie najstarszy zabytek Ursusa . Starszego w tej dzielnicy Warszawy nie ma. W latach 80. ubiegłego stulecia omal się nie rozpadła. Po odbudowie zachowano oryginalny krzyż żelazny i kolumny przy wejściu oraz podpory ołtarza . Niepokoi jedynie pusta wnęka na figurkę. Przed wejściem nieduży wyłożony płytami placyk z dwiema lampami wbudowanymi w podłoże i murkami po bokach.
Takich figur, jak ta, w okolicach Podwilka nie brakuje. Podobne przedstawienia postaci z panteonu świętych są na Orawie liczne. Wiele z nich stoi gdzieś pośród pól przy jakichś nieistniejących już rozstajach . Gdzie dawniej były uczęszczane połączenia, dziś świerszcze pięknie grają lub zamieć wygrywa śniegiem tęskne trele . Kiedyś strzegły podróżnych na niebezpiecznym szlaku . Dziś są znakiem zapomnianych zdarzeń.
Przejeżdżając przez Podwilk na Orawie w stronę Chyżnego warto zatrzymać się na chwilę, by obejrzeć kaplicę św. Anny na Kuligowej Górze (756 m n. p. m.). Barokowa, osiemnastowieczna figura, którą skrywa, przedstawia św. Annę , zajmującą się nauczaniem swojej córki Marii sztuki czytania. Na cokole rzeźby znajduje się wklęsła płycina z wizerunkiem św. Józefa z małym Jezusem w ramionach.
Kaplica leśników w Granicy na skraju Puszczy Kampinoskiej wybudowana została jako wotum za odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku . Z reguły wisi na niej biało-czerwona flaga. Tradycyjnie sygnaturka wzywała mieszkańców osady na nabożeństwa, głównie majowe. Zbierano się tutaj na takich wspólnych modlitwach także w czasie okupacji niemieckiej .
We wrześniu, w pierwszą niedzielę po święcie Matki Bożej Bolesnej, mieszkańcy Orawy pielgrzymują tłumnie na Danielki , nazywane dachem Orawy . To dlatego, że opodal tych kilku tutejszych domów stoi na grzbiecie Beskidu Orawsko-Podhalańskiego opadającego w stronę zachodnią ze szczytu Pająkowego Wierchu (934 m n. p. m.) słynąca łaskami figura Maryi z XVIII wieku.
Matki boskie to moja słabość. Gdy widzę figurę Maryi , od razu myślę z rozrzewnieniem o ludziach, którzy ją ustawili. O lęku, niepokoju o przyszłość , który towarzyszy ludzkości od jej zarania i o wierze, mogącej tę nieustającą nigdy obawę załagodzić. Ta wiara jest zresztą uniwersalna , owo uspokojenie obaw poprzez żarliwy kult i zawierzenie losów uświęconemu pośrednictwu można obserwować na całym świecie .
Do Czarciego Kamienia udaliśmy się z centrum Szczyrzyca (woj. małopolskie). W miejscu gdzie jest klasztor w Szczyrzycu można dostrzec znaki, które wskazują drogę. Opactwo w Szczyrzycu to ponoć dobre miejsce, aby zostawić samochód, bądź wysiąść z busa, czy autobusu i wybrać się do tajemniczego głazu na piechotę. To jakieś trzy kilometry i już jest Czarci Kamień . Niektórzy mówią: Diabli Kamień . Głaz jest rzeczywiście diabelnie wielki. Wygląda dokładnie tak, jak chce legenda: jakby go czart zgubił. Ale nie jest głazem narzutowym . Kamień kusi, by na niego wejść i jest to jak najbardziej możliwe.
Kaplica Czaszek w Czermnej to miejsce przerażające. Ale trzeba je koniecznie zobaczyć! To, co tu zgromadzono niejednego turystę może wprawić w lekkie drżenie. Zwłaszcza najmłodszego, w którym z pewnością - prócz obaw - rozbudzić się może ciekawość . Pomieszczenie Kaplicy Czaszek w Czermnej robi ogromne wrażenie, nieuchronność przemijania i kruchość doczesności wręcz przygniata. Kaplica Czaszek w Czermnej jest bowiem w całości wyłożona doczesnymi szczątkami. Wszędzie kości, czaszki.









