Na ruchliwym i gwarnym Nowym Świecie w Warszawie łatwo przeoczyć miejsce, które nie krzyczy kolorami ani wielkimi napisami. Wystarczy jednak zrobić kilka kroków poza główny trakt , zajrzeć na niewielkie podwórko i nagle wśród ścian kamienic pojawia się ona. Kora Jackowska . Nie jako pomnik z brązu, lecz obraz, który zmienia się razem z porami roku . To jeden z tych warszawskich zakątków, które za każdym razem wyglądają trochę inaczej. Wiosną toną w zieleni, jesienią nabierają więcej melancholii , zaś zimą oczom ukazują się ich surowsze kontury . Mural przy Nowym Świecie 18/20 nie jest zwykłym portretem. Żyje własnym rytmem , a jego współtwórcą pozostaje stojący przed ścianą kasztanowiec.
Dworek Chełmońskiego w Adamowiźnie niedaleko Warszawy, to niezwykłe miejsce, oaza kultury i sztuki . Około 1899 roku malarz Adam Chełmoński szukał siedziby, którą znalazł w tej urokliwej okolicy w pobliżu malowniczego stawu i istniejącego wtedy młyna wodnego . Z pomocą brata na niewielkim pagórku opodal postawił drewniany dwór , w którym od tej pory toczyło się życie rodziny Chełmońskich. W 2006 roku budynek odkupiła gmina Grodzisk Mazowiecki , która w 2020 roku oddała to miejsce do użytku jako ośrodek kultury .
Nad brzegiem jeziora Rokola , wśród bujnej zieleni, wznosi się barokowy pałac w Otwocku Wielkim . To typowa letnia rezydencja magnacka , która miała zapewniać właścicielom odpowiedni komfort podczas spędzanych tutaj ciepłych miesięcy. Zbudowany niedaleko Warszawy w XVII wieku, dziś zachwyca spokojem, symetrią i detalami architektonicznymi, które przenoszą w czasy szlacheckiej świetności . Najpierw zwiedzamy muzeum designu , mieszczące się w pałacu, potem zaś udajemy się na urokliwy spacer wiodący alejkami nad skrzącą się w promieniach słońca wodą.
Zgierz był niegdyś silnym zagłębiem włókiennictwa . Sukces był ogromny, produkcja sukna sięgała szczytów, a potrzeby były tak wielkie, że Stanisław Staszic przeprowadził tutaj projekt budowy miasta rządowego , w którym swoje miejsce znaleźli zagraniczni sukiennicy , wielu przybyło z własnymi maszynami. Zgierz przyciągnął wielkie fortuny . Jednak zbytnio oparty o jednego głównego odbiorcę, którym był carat , łaknący sukna na wojskowe szynele dla swojej armii, stał się gwoździem do trumny i szybko pogrzebał złoty czas Zgierza. Po czasach chwały pozostały tylko domy tkaczy tworzące dziś Park Kulturowy Miasto Tkaczy w Zgierzu .
Kalwaria w Pollency bardzo przypomina nasze "dróżki" rozsiane po kraju. Miasto przecina prosta jak struna linia 365 schodów , prowadzących stromo w górę: od centralnego placu (Plaça Major) opodal kościoła Matki Bożej Anielskiej aż do kaplicy na szczycie . Znajdziemy tam piętnastowieczną Pietę - rzeźbę Matki Bożej , trzymającej na kolanach zdjęte z krzyża ciało syna. Przejście tej trasy jest być może najlepszą alegorią ludzkiego marszu przez trudy stopni życia , u którego kresu czeka gorycz przemijania łagodzona nadzieją - jak tutaj - zmartwychwstania . Wysiłek wart jest nagrody . Bo z wierzchołka rozciąga się piękny widok na okolicę .
Latarnia morska Faro de Formontor na Przylądku Formentor na Majorce to ostatni punkt malowniczej, obfitującej w spektakularne widoki, 20-kilometrowej trasy , która potrafi mocno zestresować nieobytych z przepaściami kierowców i pasażerów. Dawka adrenaliny , którą się tutaj otrzymuje, może spokojnie wystarczyć na cały pobyt na Majorce . W końcu jednak jest się na samym końcu przy latarni, w której działa niewielka kafejka i można, opierając się o barierki, spojrzeć w dół z niemal pionowego wapiennego klifu o wysokości 210 metrów . Na zachodzie w dali promienieje pomarańczem zachodzące słońce , zaś u naszych stóp maleńkie fale Morza Śródziemnego rozbijają się o podstawę skalnej ściany, której nie powstydziłyby się Tatry . Mimo dobrej pogody ostry wiatr nieistannie smaga twarze turystów, którzy chcieli zachować powidok tego niezwykłego miejsca na zawsze.











