Wiosna wdarła się z siłą liliowego kwiecia do ogrodów klasztoru kartuzów w Valldemossie na Majorce , tnąc powietrze ptasim świergotem. Kwietniowe słońce rzuca cień na twarz Fryderyka Chopina wydobytą ręką artysty z brązu. Znany dziś na całym świecie kompozytor przebywał krótko w tym niewielkim miasteczku na Majorce, wykorzystując klimat Balearów dla polepszenia zdrowia. Grupa turystów robi zdjęcia popiersia , dopytując się, kto to . To wyjątkowo uderzające, bo kompozytor choć był "blisko tego, co najpiękniejsze", to zderzył się tu przecież z niechęcią i biedą .
Mimo początku kwietnia most rzymski w Pollency przywitał bezchmurnym niebem i upałem, który nieznośnie dręczył nieprzyzwyczajonych do skwaru. Cienka struga San Jordi , płynąca z gór w kierunku nieodległego morza, wije się między kamieniami. Ponad z pozoru wysychającym korytem wznosi się most z czasów rzymskich , który przez tysiąclecia umożliwiał bezpieczne przeprawienie się karawanom i podróżnym. Dziś jest zabezpieczony przed wjazdem , a służy głównie jako turystyczna atrakcja .
Zapora w Niedzicy to wyjątkowe miejsce. Dzięki ingerencji człowieka zobaczymy stąd niesamowity widok na dwa strzeliste zamki obronne oddzielone taflą wody, w której przegląda się błękitne niebo. Na pierwszym planie zamek w Niedzicy , w głębi, po drugiej stronie jeziora - zamek w Czorsztynie . Przez ten projekt zniknął jednak jeszcze lepszy widok - płynącego doliną między warowniami, pieniącego się wściekle Dunajca .
Na niewielkim placyku o nazwie Plaça Almoina w Pollency na Majorce znajdziemy zadziwiającą fontannę w kształcie pucharu , na którego czubku znajduje się kamienna kula z metalowym kogutem przebierającym nóżkami w charakterystycznej pozie. Kogut , czyli po hiszpańsku el gallo , jest symbolem Pollency i strzeże go czujnie od czasów średniowiecza. Znajdziemy go - obok trzech cyprysów - w herbie miasteczka. Sama Fontanna Koguta jest jedną z najważniejszych atrakcji w mieście Pollença .
Skansen w Chorzowie zgromadził etnograficzne zabytki ze Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego i pobliskich Beskidów . Są tu niezwykłej urody drewniane spichlerze - niektóre potężne, nie brak chat, całych zagród i innych zabudowań. Nie ma jednak ani jednego dworu . W czasach przedgierkowskich , kiedy budowano dla robotników, górników, hutników Park Śląski z koleją linową, Stadionem Śląskim, planetarium i nowym zoo , zaprojektowano elegancki skansen z wyasfaltowanymi sterylnymi alejami, który na zasadzie kontrastu miał uzmysławiać nowej klasie społecznej, jakiego skoku i awansu dokonała. Nie było tu jednak miejsca na wątki niezgodne z ideologicznym lukrem. Stąd - lekko mówiąc - socrealistyczna sielanka .
Swego czasu za największe głazy narzutowe w Warszawie uchodziły: głaz przy Muzeum Geologicznym oraz Głaz Ursynowski . Rzeczywiście nie są to ułomki, a ich rozmiary wciąż budzą podziw. Bardzo krótko nadzieję na zostanie rekordzistą wszech czasów w stolicy mógł mieć "okruszek" znaleziony w 2011 roku w wykopie na budowie garażu przy ul. Próżnej w Warszawie. Nie dostał jednak szansy na triumfalny przejazd na trzydziestokołowej lawecie. Ze swoimi 50 tonami szacowanej wagi i 11,4, m obwodu był zbyt duży . Podjęto więc decyzję o jego skruszeniu i wywiezieniu w kawałkach. Więcej szczęścia miał polodowcowy kamień spod wieżowca Varso . Jest dziś największy . Ma 60 ton masy i można go podziwiać na Polu Mokotowskim .











