22 października 2022

Wyrzeźbili je na zydlach. Bacówka na Maciejowej

Bacówkę na Maciejowej znam w zasadzie całe życie. Byłem tam niezliczoną ilość razy. Niewielkie schronisko w Gorcach położone nad Rabką-Zdrój na Polanie Przysłop, w pobliżu wierzchołka Maciejowej (837 m n.p.m.) jest stałym punktem wycieczek w stronę Starych Wierchów i Turbacza. Szczególnie miło jest tam zimą, gdy się siądzie przy gorącej herbacie z cytryną na rzeźbionym zydelku i popatrzy na tutejsze śniegi przez duże okno z widokiem na panoramę Tatr, rozciągającą się w oddali.


Maciejowa, wzorcowa panorama Tatr

Ze schroniska na Maciejowej (852 m n.p.m.) dobrze w ładną pogodę widać panoramę Tatr. Doskonale prezentują się Słowackie Tatry Wysokie i Kieżmarski Szczyt, Łomnica, Durny Szczyt, Baranie Rogi, Lodowy Szczyt, Jaworowe i Gerlach. Widać też pięknie Rysy, a także Tatry Zachodnie i Małą Fatrę. WIdać pięknie Babią Górę, która stąd jest po prostu boska oraz Pilsko.

Czytaj więcej: Wieża ciśnień w Świdnicy

Z drugiej strony Polany Przysłop, na której znajduje się schroniskk można rzucić okiem na położoną w dolinie potoku Poniczanka Rabkę-Zdrój. Uzdrowisko Rabka-Zdrój rozłożyło się na zboczach okalających kotlinę. Ostatnio coraz więcej domów zajmuje dawniej dziewicze miejsca bliżej lasu i gór. Te widoki to właśnie esencja turystyki.

Historia bacówki PTTK na Maciejowej

Małe zagospodarowane schroniska górskie, w formie bacówek, wymyślił słynny działacz PTTK i autor przewodników po Beskidach, Edward Moskała. Miało ich powstać 100. Dzięki rabczańskiemu oddziałowi turystycznej organizacji powstało takich bacówek jedenaście. A po pożarze bacówki na Lubaniu jest ich dziesięć. Wszystkie podobne, bo według jednego projektu, są niemal bliźniaczo podobne. Schronisko PTTK Maciejowa, położone wyżej niż góra o tej nazwie, na wysokości 852 m n. p. m., to jedna z nich. Schronisko Maciejowa noclegi ma, ale jest ich ograniczona liczba. Oferta ta to 30 miejsc noclegowych w standardzie turystycznym w pokojach 2-, 4- i wieloosobowych - wynika ze strony schroniska. Jego historia zaczyna się w latach 70. ubiegłego wieku. Po zakupie trzyhektarowej działki w 1975 roku wytyczono miejsce dla schroniska. Wniesieniem budynku zajął się Zakład Remontowo-Budowlany PTTK z Zakopanego, którego dyrektorem był Jerzy Klimiński, zresztą także ratownik GOPR i TOPR.

Czytaj więcej: Zamek Owiesno

"Pod względem swojej budowy schronisko pod Maciejową jest typowym przykładem bacówki turystyki kwalifikowanej. Drewnianą konstrukcję bacówki wykonała brygada cieśli z Dzianisza według typowego projektu autorstwa Stanisława Karpiela. Budynek posiada 25 miejsc noclegowych oraz kuchnie i jadalnie a także łazienki zlokalizowane w przyziemiach. Budowa trwała ponad dwa i pół roku, planowane oddanie do użytku miało być w lecie 1976 roku (czego nie udało się zrealizować) kolejna wyznaczona datą był dzień 30 maja 1977 roku (przygotowano już nawet znaczek okolicznościowy oraz liczne pamiątki dla turystów z tą datą) ale i ten termin nie został dotrzymany i w efekcie otwarcie schroniska na Maciejowej nastąpiło dopiero jesienią 1977 roku" - opisuje historię powstania bacówki na jej stronie etnolog Katarzyna Ceklarz. We  wnętrzach do dziś jest wyposażenie, które mieli wykonać uczniowie bądź absolwenci Państwowego Liceum Sztuk Pięknych im. Antoniego Kenara w Zakopanem. Są to m.in. niepowtarzalne zydle z "baranami".

Zakład o schronisko na kolanach

Schronisko na Maciejowej opisuje na swojej stronie zakład pomiędzy Edwardem Moskałą a Jerzym Klimińskim. Umówili się, że jeśli Klimiński dotrzyma terminu budowy i odda obiekt schroniska na Maciejowej na sezon letni 1976 r., to Moskała, pełnomocnik ds. bacówek PTTK, przejdzie na kolanach całą polanę Przysłop aż do schroniska, gdzie wykonawca i turyści przyjmą go z gorącą herbatą. Klimiński zakład przegrał, co oznaczało, że miał przyjechć do Krakowa i z Rynku Podgórskiego iść na kolanach na ulicę Nadwiślańską 2, gdzie z herbatą miał czekać Moskała. Czy tak się rzeczywiscie stało - nie wiadomo.


Bacówkę PTTK na Maciejowej uroczyście otwarto 23 września 1977 roku. Uczestniczył w nim Ignacy Kurzeja, ówczesny prezes Oddziału PTTK w Rabce. "Zgromadziło sporą liczbę turystów, przewodników i sympatyków PTTK" - pisze schronisko. Jego pierwszym kierownikiem został Tadeusz Klimiński, przez wiele lat właściciel sklepu filatelistyczno-numizmatycznego w Rabce-Zdroju (dobrych parę znaczków się tam kupiło).
Gdy do schroniska przyszli pierwsi turyści, zastali przy drzwiach skrzynię z filcowymi kapciami (jak w uzeum) i informację, że poruszać się po obiekcie mogą wyłącznie w zapewnionych pantoflach. Oburzenie odwiedzających znalazło swój wyraz w informacjach w peerelowskiej prasie. Okazało się, że wymóg, który prędko zniknął, miał narzucić Zarząd Główny PTTK. Może działaczom tak się podobała elegancka, lśniąca nowością, bacówka, że obawiali się jej zadeptania turystycznymi "traperami".

Smutny los wyciągu Maciejowa

Kilkaset metrów przed schroniskiem na Maciejowej, po lewej stronie szlaku mija się stok narciarski Maciejowa i górną jego stację, a po prawej resztki betonowego fundamentu kotwy dla górnego koła linowego na wysokości około 900 m n.p.m. To smutne resztki lat chwały tutejszego narciarstwa zjazdowego. Większy wyciąg narciarski Maciejowa I, znajdował się po lewej sronie góry, miał długość 850 metrów, różnicę poziomów 198 metrów i wywoził na górę 1000 osób na godzinę. Prowadziła z niego na dół długa trasa o długości 1200 metrów. Używano także krótkiej trasy slalomowej o długości 350 metrów, gdzie od czasu do czasu odbywały się zawody lub trenowano na tyczkach.
Drugi, mniejszy wyciąg narciarski Maciejowa II, znajdował się po prawej stronie lasku, miał długość 250 m, różnicę poziomów i przepustowość 400 osób na godzinę. Był to po prostu mały orczyk dla dzieci, ośla łączka, miejsce bardziej do nauki niż jeżdżenia. Obydwa wyciągi były orczykowe. Tuż przed zamknięciem trasy były naśnieżane i ratrakowane - wynika z dostępnych w sieci informacji. Ale kiedyś tak nie było i w górnej części trasy znajdowała się ścianka z imponującym polem muld. Na tej wymagającej "pralce" niejeden narciarz zaliczył ostrą "glebę". Na górnej stacji wyciągu funkcjonowała niewielka goprówka, w której dyżury pełnili ratownicy, których delegowała Grupa Podhalańska GOPR w Rabce-Zdroju
W tygodniu zazwyczaj nie było tam kolejek, które jednak zaczynały się w weekend. Dlatego wiele było kombinacji, aby ominąć kolejkę krakusów. Niektórzy pożyczali kurtki od goprowców. Inni wchodzili w komitywę z obsługą i przechodzili bokiem "służbowo". Jeszcze inni zapisywali się do szkółki narciarskiej TKKF i w ten sposób mieli "szybką ścieżkę". Tradycją było wtedy, że brało się narty do Liceum Ogólnokształcącego im. Eugeniusza Romera, a następnie taksówką jechało się na wyciąg, by po lekcjach poszusować dziesięć razy, a ostatni zjazd robiło się już szlakiem czerwonym z Maciejowej do Rabki-Zdroju. Nazywało się to nartostrada i nawet było oznakowane tyczkami, ale że w latach 80 i 90 ubiegłego wieku nikt tam niczego nie ratrakował i nie ubijał, to zjazd szlakiem przedeptanym przez pieszych turystów i poharatanym przez dziecięce sanki, nie należał do łatwych. Był też ryzykowny, bo widząc jadącego z góry narciarza ludzie uciekali we wszystkie strony, jedni na lewo, drudzy na prawo, a reszta stała na środku. I jak tu stanąć w miejscu w lodowej rynnie?


Stok narciarski na Maciejowej był legendą, funkcjonował przez kilkadziesiąt lat. Wyciąg narciarski Maciejowa działał już w roku 1983 i zarządzał nim Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rabce-Zdroju, którego szefem był wtedy Edward Konieczny. Przez lata był to najlepszy i najbliżej Krakowa funkcjonujący wyciąg narciarski w regionie. Trasa, choć krótka, dawała trochę alpejskich wrażeń. Jak się człowiek postarał, to miał tam ze dwieście metrów stromizny podobnej do tej, którą się widywało w transmisjach z Pucharu Świata FIS oglądanych w telewizorze Rubin. Tyczki tam ustawione na tak zwanej "ściance" dawały przedsmak tego, co mogło czekać na trasie FIS w Zakopanem. Po drodze jednak zmienił się właściciel wyciągu, kupili go przedsiębiorcy z Myślenic. Wyciąg narciarski Maciejowa, a wraz z nim ośrodek narciarski Maciejowa Ski przestał działać w sezonie 2013/2014, gdy kultowa dla niektórych trasa została przegrodzona płotami. Potem w sezonie 2015/2016 wyciąg po dwóch latach przestoju znowu funkcjonował - wynika z informacji w internecie. Dwie godziny jeżdżenia na dużym orczyku kosztowały wtedy około 30 złotych. Później Maciejowa Ski działała jeszcze w sezonie 2016/2017. Jednak w lutym 2018 roku, kiedy część narciarzy miała nadzieję, że będą mogli pojeździć z lubianej góry, infrastruktura została zdemontowana. Zdjęto linę. Zwieziono podpory. Od tamtej pory trasie zjazdowej hula zimą wiatr, zające, sarny, lisy i... skiturowcy. Ostatnio pojawiły się pogłowsk (jesień 2022 r.), że stok narciarski na Maciejowej może zostać reaktywowany, ponoć część mieszkańców i władze miasta myślą o jego ponownym uruchomieniu. Chodzą słuchy o całorocznej kolei linowej, która zimą wiozłaby narciarzy, a latem spacerowiczów, którzy odwiedzają uzdrowisko Rabka-Zdrój.

Rabka-Zdrój. Brama w Gorce

Rabka-Zdrój to doskonały punkt wypadowy w Gorce dzięki możliwości łatwego dojazdu z pozostałych rejonów Polski samochodem, autobusem lub pociągiem. Gorce to pasmo górskie w Beskidach Zachodnich, a ich najwyższy szczyt to Turbacz (1310 m n.p.m.). Jak dojść na Turbacz? Z Rabki-Zdroju można się tam dostać w ciągu około pięciu godzin czerwonym szlakiem, który prowadzi przez schronisko PTTK na Maciejowej oraz schronisko PTTK na Starych Wierchach. Jest kilka innych możliwości dotarcia na Turbacz, gdzie można nocować w dużym i wygodnym schronisku PTTK na Turbaczu. Można iść na przykład z Nowego Targu, Koninek, albo od Przełęczy Knurowskiej, a dalej przez Lubań na przykład z Tylmanowej. Nazwa Gorce mogła mieć związek ze zwyczajem wypalania śródleśnych polan metodą żarową, z czym wiąże się słowo "gorzeć", czyli płonąć. Nazwy tej używano w dokumentach już w 1254 roku, a posługiwał się nią już w 1480 roku kronikarz Jan Długosz. Góry Gorce mają 33 km długości i 15 km szerokości.

Czytaj więcej: Tajemnicze tunele w Rabce

Spora część ich środkowego obszaru jest objęta ochroną ścisłą. Sprawuje ją Gorczański Park Narodowy na terenie pięciu gmin: Mszana Dolna, Niedźwiedź, Kamienica, Nowy Targ i Ochotnica Dolna. Gorczański Park Narodowy utworzony został w 1981 roku, a jego symbolem jest salamandra plamista. Park ma powierzchnię 7029,85 hektarów. Od 1997 r. wokół parku obowiązuje otulina o powierzchni 16 tys. 647 hektarów. Jednym z symboli parku jest Kapliczka Bulandy na polanie Jaworzyna Kamieniecka ufundowana w 1904 roku przez gorczańskiego bacę Tomasza Chlipałę zwanego Bulandą. Na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego leżą wszystkie najwyższe szczyty Gorców: Turbacz, Jaworzyna Kamienicka (1288 m n.p.m.), Kiczora (1282 m n.p.m.), Kudłoń (1279 m n.p.m.), Gorc (1228 m n.p.m.) i Czoło Turbacza (1258 m n.p.m.). Park narodowy nie sięga jedynie do Lubania, który ma dwa wierzchołki (1211 i 1225 m n.p.m.). Gorce słyną przede wszystkim z gorczańskich polan, doskonałych widoków na Tatry oraz cudownych lasów bukowych, które jesienią przybierają wspaniały kolor.

Schronisko Maciejowa jak dojechać?

Na Maciejową prowadzi szlak czerwony z centrum Rabki-Zdroju. To Główny Szlak Bskidzki, a raczej jego fragment. Ile się idzie na Maciejową? To jakaś 1 godzina i 45 minut relaksującego spaceru. Można też wejść na górę ze Słonego czarnym szlakiem wzdłuż dawnego wyciągu narciarskiego tutejszego OSiR, który - jako się rzekło - jest zdemontowany i nie funkcjonuje. Do schroniska na Maciejowej to 40 minut mozolnego wspinania (stok raczej stromy). Idąc wyżej w góry, można dojść na Stare Wierchy i Turbacz. Na Maciejową prowadzą także znaki zielone: z Piątkowej Góry przez Rdzawkę i Świńską Górę (2 h 35) oraz z Poręby Wielkiej (1 h 15). Czy na Maciejową można iść z psem? Wielu turystów tak robi.


Na szlaku z Rabki-Zdrój napotkamy kilka podejść. Najostrzejsze przed dawnym wyciągiem narciarskim. Gdy na górze miniemy górną stację nieczynnej kolejki, to do schroniska już będzie blisko. Widoki doskonałe, przyroda górska, choć krajobraz się urbanizuje, bo coraz więcej domów przekracza dawną umowną linię zabudowy. Stąd różnego rodzaju dachy i daszki wychylające się tu i ówdzie znad łąk, pól czy spoza zagajników.
A jeśli są problemy z dotarciem, można kliknąć w Mapy Google. Zamiast wpisywać w mapach "Maciejowa Gorce", "bacówka Maciejowa" lub "schronisko na Maciejowej", czy "Rabka-Zdrój schronisko" turysta może wybrać mapę poniżej i bez problemu dotrzeć na miejsce.
 












Górna stacja wyciągu na Maciejową. Kiedyś była tu całkiem fajna stacja narciarska. W latach 80. ubiegłego wieku ze względu na brak ratraka stok - tzw. ścianka - dysponował wzorcową muldą.



Po drodze z Rabki-Zdroju taki pomnik. Kogo upamiętnia - nie wiem. Jeśli wiesz - skomentuj. Dopiszę.




Oto tutejsze ciasta. Sernik i szarlotka z jagodami (akurat świeże z lasu były - lipiec 2022).



Pieczątka - wiadomo. Musi być.



W schronisku PTTK na Maciejowej jest trochę rzeźbionych elementów. Wykonała je - według opisu schroniska - ekipa cieśli z Zakopanego, budując bacówkę. Są tu więc od 1977 roku. Według innej informacji to absolwenci zakopiańśkiego liceum sztuk pięknych im. Kenara pokazali na co ich stać. Zydle "barany" są w schronisku po dziś dzień. 



Tabliczka nad letnim barkiem.



Po drodze na górę mijamy mniej więcej w połowie drogi do wyciągu lasek a w nim stację górskiej drogi krzyżowej z różańcem z... jajek niespodzianek. Widok nieco surrealistyczny.
 


Więcej ciekawych miejsc do odwiedzenia znajdziesz pod adresem www.wycieczkazadyche.pl lub po prostu wycieczkazadyche.pl.


Znasz? Skomentuj!