Kasztel w Orłowie koło Powaskiej Bystrzycy (Kaštieľ Orlové) to barokowa rezydencja rodu Balassów nad Wagiem, która w ciągu czterech stuleci była dworem magnatów, letnim azylem wirtuoza skrzypiec, internatem fabryki zbrojeniowej i muzeum. Dziś działa tu czterogwiazdkowy hotel, a jego największym skarbem pozostaje późnobarokowa kaplica św. Jana Nepomucena - jedyne pomieszczenie w budynku, które obejmuje obie kondygnacje. Sklepienia w całym kasztelu lśnią sztukateriami pokrytymi prawdziwym złotem, w kaplicy wciąż odprawia się msze, a w jednym z pokoi podobno nocami błąka się duch dawnej pani domu. W piwnicach zamiast izby tortur czeka gruzińskie wino, bo właściciel obiektu pochodzi z Gruzji. To jeden z najciekawszych zabytków regionu trenczyńskiego na Słowacji, który można zwiedzić także bez noclegu.
- Kasztel Orlové to renesansowo-barokowa rezydencja z 1612 roku, przebudowana w XVIII wieku i odnowiona w latach 2014-2016.
- Wzniósł ją Žigmund Balassa, pan na zamku Bystrica, a ród Balassów władał majątkiem przez około 250 lat.
- Główną atrakcją jest kaplica św. Jana Nepomucena z rokokowym wyposażeniem, ołtarzem św. Walburgi i figurką Praskiego Dzieciątka Jezus.
- Kasztel stoi w dzielnicy Orlové, ok. 3 km od centrum Powaskiej Bystrzycy, tuż przy autostradzie D1 i linii kolejowej Bratysława-Żylina.
- W okolicy warto zobaczyć ruiny zamku Powaskiego i Wąwóz Maniński, a kasztel można zwiedzić z przewodnikiem w wyznaczone dni.
Historia kasztelu w Orłowie - dwór Zygmunta i barokowa przebudowa
Początki rezydencji sięgają 1612 roku, kiedy Žigmund Balassa, węgierski możnowładca i właściciel zamku Bystrica (dziś znanego jako zamek Powaski), postanowił zamieszkać wygodniej niż na skalistym wzgórzu. Na łagodnym stoku nad Wagiem stanął parterowy, renesansowy dwór - kuria z zamkniętym dziedzińcem, arkadami i wieżą nad wejściem. Ogrzewano go kominkami, a zamurowane przewody grzewcze widać do dziś na korytarzach. Nowy dom nie miał szczęścia: już w 1616 roku strawił go pożar.
Węgierska nazwa majątku, Zsigmondháza, czyli "dom Zygmunta", przetrwała w użyciu aż do połowy XX wieku. Wieś Orlové jest dziś częścią Powaskiej Bystrzycy - przyłączono ją w 1971 roku.
Czytaj więcej: Kasztel Burg pod Zamkiem Powaskim na Słowacji. Blask i ruina
Prawdziwą rezydencję zrobił z kurii dopiero wnuk założyciela, Pavol II Balassa, który w XVIII wieku awansował do godności hrabiowskiej. Dwór nadbudowano o piętro i zamieniono w barokowy kasztel z dziedzińcem, fontanną, parkiem, aleją lipową i sadem. Chronogram nad głównym portalem wskazuje na 1733 rok, a tablica inskrypcyjna na rok 1773. Najstarszą częścią budynku pozostaje fragment, który wciąż jest wyłącznie parterowy - z renesansowymi sklepieniami z czasów Zygmunta. To część, gdzie dziś jest recepcja i bar w lobby. Można się tam poczuć jak w innej epoce. Poddasze, na którym dawniej mieszkała służba, zamieniono w pokoje dopiero podczas ostatniej rekonstrukcji. Dziś są tam klimatyczne komnaty i korytarze, w których widać potężne drewniane belki dźwigające na sobie dach pałacu.
Budynek był czteroskrzydłowy, a nad środkowym ryzalitem wznosiła się kopulasta wieżyczka z dwoma dzwonami poświęconymi w Bratysławie w 1738 roku. Prowadziły do niej osobne schody - ich zachowany fragment z XVII wieku można zobaczyć do dziś. Samą wieżyczkę rozebrano na początku XX wieku, prawdopodobnie z powodów statycznych.
Kaplica św. Jana Nepomucena - złote sklepienia i rzadka święta
Duma kasztelu to późnobarokowa kaplica św. Jana Nepomucena w zachodnim skrzydle. Już w 1735 roku biskupstwo nitrzańskie przyznało jej prawo publiczności, ale obecny kształt uzyskała w latach 1770-1780. Konsekrowano ją w 1781 roku - mówi przewodniczka - a o wystrój i wezwanie zadbała druga żona hrabiego Balassy. Kaplica ma ok. 13 na 9 metrów i jako jedyne pomieszczenie w kasztelu obejmuje wysokość obu pięter. Rokokowe oratorium przetrwało wszystkie zmiany właścicieli w nienaruszonym stanie, podobnie jak oryginalne drzwi, przez które wierni wciąż wchodzą na nabożeństwa.
Przy rekonstrukcji w 2016 roku na złocenia w kasztelu zużyto - jak mówi przewodniczka - 25 kilogramów płatkowego złota. Personel żartuje, że kiedyś ktoś zacznie je zeskrobywać.
Czytaj więcej: Kolumna Trójcy Świętej w Trenczynie. Widmo dżumy na Słowacji
W ołtarzu bocznym znajduje się obraz św. Walburgi, siostry świętych Wilibalda i Wunibalda, benedyktyńskiej ksieni z VIII wieku, która w Niemczech kierowała klasztorami. Na Słowacji to bardzo nietypowa patronka - Balassowie darzyli ją szczególną czcią. Księżna Šarlota Majláthová ufundowała w XIX wieku figurkę Praskiego Dzieciątka Jezus. Przewodniczka zwraca też uwagę na obraz przypisywany Jozefowi Božetechowi Klemensowi, malarzowi związanemu z ruchem sztúrowców. Nad chórem widnieje Oko Opatrzności, o którym krąży legenda: komu mrugnie, ten wkrótce umrze.
Kaplica nie jest muzealną dekoracją. W każdą sobotę o godz. 16:30 odprawiana jest tu msza, odbywają się też śluby i koncerty, a odrestaurowane organy działają. Przygotowano w niej także kryptę dla Balassów, ale nikogo w niej nie pochowano - ród ma grobowiec w kościele w Powaskiej Bystrzycy.
Właściciele kasztelu Orlové - księżna, wirtuoz i dyrektor zbrojovki
Po około 250 latach rządów Balassów majątek kupił Jozef Lord, dowódca węgierskiej obrony krajowej (honwedu), który gospodarzył tu ponad 40 lat. Pod koniec XIX wieku kasztel przeszedł w ręce rodziny Hohenlohe. Faktyczną nabywczynią była księżna Šarlota Hohenlohe z domu Majláth, wcześniej dama dworu cesarzowej Elżbiety, czyli Sisi. Z jej czasów pochodzą najstarsze zachowane meble i dwie szafy, które wciąż stoją w salonach.
W 1915 roku kasztel kupił Jan Kubelík, czeski skrzypek-wirtuoz i kompozytor, który podobno zapłacił za niego 1,2 mln koron. Skomponował tu kilka utworów, ale zimą budynku nie dało się porządnie ogrzać, więc szybko go sprzedał.
Czytaj więcej: Zamek Lednica na Słowacji. Ryzykowny marsz na wysokościach
Kolejnym właścicielem został polski hrabia Michał Baworowski, a ostatnim prywatnym - inż. Klement Ružička, dyrektor Zbrojovki Brno, związany także z Považskými strojárňami. Po wojnie, w 1946 roku, majątek skonfiskowano.
Lokalna legenda twierdzi, że Kubelík co noc grał pod oknami kasztelu dla leśnych i wodnych wróżek. Zmęczony czarami po dwóch latach, dwóch miesiącach i dwóch dniach uciekł - i do Orlovego już nie wrócił.
Czasy wojny także zostawiły tu swój ślad. Według przewodniczki w kaplicy urzędowali Niemcy, a wyposażenie ukryto w piwnicach i na strychu. W tym samym czasie w okolicy przeżyło kilkoro ukrywanych Żydów, których potomkowie mieszkają w Orlovém do dziś.
Od internatu do czterogwiazdkowego hotelu w zabytkowym kasztelu
Po upaństwowieniu kasztel trafił do Czechosłowackich Lasów Państwowych, a od 1952 roku do zakładów Považské strojárne. Te urządziły w nim internat dla pracowników - na poddaszu, podzielonym przepierzeniami, mieszkało ponad 200 osób. Budynki gospodarcze zajęła spółdzielnia rolnicza, a park zdewastowano. W latach 1984-2004 działało tu Muzeum Regionalne (Vlastivedné múzeum) z ludowymi strojami, kołowrotkami, minizoo w parku i wystawą motorowerów Babetta produkowanych w Powaskiej Bystrzycy. Wypchane zwierzęta z muzeum wciąż stoją na korytarzach.
Według przewodniczki w latach 90. rozważano urządzenie w kasztelu rezydencji prezydenta Słowacji Michala Kováča. Z nieznanych powodów do tego nie doszło.
Czytaj więcej: Trenczyńskie Cieplice i orientalna zagadka. Wschodni Hammam na Słowacji
Po upadku Považských strojární kasztel niszczał, ale nie zamienił się w ruinę. W latach 2014-2016, pod nadzorem konserwatorów, przeprowadzono gruntowną rekonstrukcję. Od 2016 roku działa tu czterogwiazdkowy hotel w zabytkowym kasztelu w Orłowie koło Powaskiej Bystrzycy (Považská Bystrica), a obiekt jest zrzeszony w sieci Historic Hotels of Europe. Dawny Mandarynkowy Salonik podzielono na trzy pokoje, a w piwnicy, nazywanej żartobliwie "izbą tortur", przechowuje się dziś gruzińskie wino. Przypomina to, że właściciel, Nodar Giorgadze, pochodzi z Gruzji: na jednym z korytarzy jest mała wystawa gruzińskiego folkloru, a obok niej miniatura kwewri, glinianego naczynia, w którym wino dojrzewa zakopane w ziemi.
Kasztel ma też swoją legendę. W pokoju nr 114 ma straszyć Juliana, druga żona hrabiego Balassy. Na zwiedzanie wnętrz z przewodnikiem nie trzeba nocować w hotelu: po wcześniejszej rejestracji jest możliwy spacer po kasztelu. Aktualne terminy lepiej sprawdzić przed przyjazdem.
Jak dojechać do kasztelu w Orłowie koło Powaskiej Bystrzycy?
Kasztel Orlové stoi pod adresem Orlové 116, na skarpie nad Wagiem, w północnej części Powaskiej Bystrzycy. Samochodem z Polski najwygodniej jechać przez Zwardoń/Skalité albo przez Cieszyn i Mosty koło Jabłonkowa do Czadcy, dalej do Żyliny, a stamtąd autostradą D1 w kierunku Bratysławy, ok. 35 km. Z Krakowa to ok. 220 km i ok. 3,5 godziny jazdy, z Cieszyna - ok. 120 km. Na słowackich autostradach i drogach ekspresowych obowiązuje elektroniczna winieta. Po zjeździe z D1 w Powaskiej Bystrzycy trzeba kierować się do dzielnicy Orlové. Parking dla gości jest za kasztelem, na dawnych podwórzach gospodarczych.
Czytaj więcej: Wąwóz Maniński (Manínska tiesňava) - niezwykłe miejsce na Słowacji
Koleją dotrzemy do stacji Považská Bystrica na magistrali Bratysława-Żylina. Pociągi z Żyliny jadą ok. pół godziny, a z Polski do Żyliny najprościej dostać się przez Czadcę. Ze stacji do kasztelu jest w linii prostej ok. 1,5 km - na spacer trzeba przeznaczyć ok. 25-30 minut, można też wziąć taksówkę albo autobus miejski do Orlovego (rozkład warto sprawdzić przed wyjazdem). Rowerzyści mogą skorzystać z trasy rowerowej wzdłuż Wagu. Kasztel to także dobra baza wypadowa: ruiny zamku Powaskiego są ok. 6 km stąd, a Wąwóz Maniński - kilkanaście kilometrów.
A jeśli pojawią się problemy z trafieniem na miejsce, można kliknąć w Mapy Google.
Poniżej moje zdjęcia z kasztelu Orlové w Powaskiej Bystrzycy.
Upalnym latem w bramie pałacowej można znaleźć miły cień.
Pałacowa kaplica funkcjonuje do dziś, okoliczni mieszkańcy chodzą tu na sobotnie msze.
Studnia zamkowa mieści się w korytarzu pierwszego piętra.
Tajemnicze schody prowadzą na poddasze.
Zestaw krzeseł z ręcznie haftowaną tapicerką z okresu międzywojennego, Wiedeń.
Spacer po niekończących się niemalże pałacowych korytarzach może nadwątlić siły co lichszej konstrukcji turysty.
Nietrudno znaleźć gabinecik, w którym da się znaleźć wytchnienie i w spokoju zapoznać się z doniesieniami światowej prasy. Można sobie tu zażyczyć drobne co nieco, by w gardle zbytnio nie zaschło.
Pałacowe poddasza. Kiedyś z pokojami dla służby. Dziś mogą tu spać goście.


























































