Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głazy. Pokaż wszystkie posty
Swego czasu za największe głazy narzutowe w Warszawie uchodziły: głaz przy Muzeum Geologicznym oraz Głaz Ursynowski . Rzeczywiście nie są to ułomki, a ich rozmiary wciąż budzą podziw. Bardzo krótko nadzieję na zostanie rekordzistą wszech czasów w stolicy mógł mieć "okruszek" znaleziony w 2011 roku w wykopie na budowie garażu przy ul. Próżnej w Warszawie. Nie dostał jednak szansy na triumfalny przejazd na trzydziestokołowej lawecie. Ze swoimi 50 tonami szacowanej wagi i 11,4, m obwodu był zbyt duży . Podjęto więc decyzję o jego skruszeniu i wywiezieniu w kawałkach. Więcej szczęścia miał polodowcowy kamień spod wieżowca Varso . Jest dziś największy . Ma 60 ton masy i można go podziwiać na Polu Mokotowskim .
Głaz Ursynowski to jeden z warszawskich głazów narzutowych. Są one nieodłącznym elementem stołecznego krajobrazu. Gdy rozpoczęła się powojenna odbudowa i modernizacja Warszawy , głazów zaczęło gwałtownie przybywać. Druga fala to okres budowy wielkich gierkowskich osiedl i mieszkaniowycb, ot choćby na Ursynowie, gdzie pomnikowych głazów jest trzynaście. Kolejna fala - budowa i rozbudowa metra warszawskiego , ogromne znaleziska trafiają się regularnie na budowach nowych kamienic i drapaczy chmur . Taka uroda mazowieckiej ziemi, w której lodowiec ze Skandynawii ponad 130 tys. lat temu zasiał swoje kamienne "ziarno" .
Willa architekta Bohdana Pniewskiego , która dziś mieści Muzeum Ziemi , podczas Powstania Warszawskiego stała się ważnym punktem oporu i redutą zrywu stolicy. W rejonie ulicy Książęcej i Placu Trzech Krzyży toczyły się bowiem zacięte walki z Niemcami . Pozostał po nich ślad w postaci utrwalonych na marmurowych schodach plam krwi przelanej przez nieznanego uczestnika walk powstańczych na tyłach Sejmu i na Powiślu . Ten wyjątkowy w swej wymowie dokument z czasów ostatniej wojny upamiętniony został tablicą odsłoniętą wewnątrz budynku w miesiącu pamięci narodowej 21 kwietnia 1980 roku. Oglądając ekspozycję, przedstawiającą zagadnienia związane głównie z geologią, nie sposób uciec od refleksji dotyczącej okrucieństwa wojny i bohaterstwa walczącej stolicy.
Kamień nieszczęścia w Lublinie czai się wprost na ulicy. Nie wolno go dotykać. Jedak moment nieuwagi wystarczy, by się o niego butem zahaczyć i nieszczęście gotowe. Tak ze mną było. Chodząc lubelską starówką dość nieprzyjemnie potknąłem się o występ w chodniku. Ratując się przed upadkiem, dostrzegłem na murze tabliczkę z napisem: " Kamień nieszczęścia. Nie dotykać! ". Było pusto, nikt nie widział, co się stało.
Głazów narzutowych w Warszawie nie brakuje. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Cierpliwi znajdą całe grupy takich kamieni. Skąd na Mazowszu tak wiele głazów narzutowych ? To ślady działania lodowca, a raczej lądolodu, który przeorał północną i centralną Polskę w plejstocenie. Efektem jego działalności są przyniesione z lądolodem dużych rozmiarów kamienie. Z niektórych zrobiły się po drodze zgrabne otoczaki . Na ogół zbudowane są z granitów , amfibolitów, gnejsów, migmatytów, porfirów, kwarcytów.
Muzeum Geologiczne w Warszawie lubię za to, że można je zwiedzać całkowicie za darmo . To może szokować w Polsce, ale tak właśnie jest. Tu się po prostu przychodzi i się jest. Można się w każdej chwili zanurzyć między gabloty z minerałami i nie martwić się przed wejściem o to, czy w kieszeni są pieniądze. Można nawet przyjść z książką i spędzić cały dzień na stopniu pośród niezliczonych minerałów , poddając się działaniu ich energii. Muzeum Geologiczne w Warszawie lubię także za atmosferę. Przez przeszklony dach wpada sporo słonecznego światła. Gabloty stoją pod ogromnym świetlikiem , eksponaty skrzą się w słońcu. Budynek przedwojenny, przypomina pałac z krużgankami , wszędzie elegancki kamień, marmury . Można się poczuć podniośle, a przy okazji zdziwić, że kamień to niezwykle złożona i zawiła sprawa , wymagająca nieoczywistej systematyki, tworząca aurę tajemnicy i nieskończoności .





